Użytkownicy o SV650
Tak jak oglądanie zdjęć w katalogach i na stronach www nie zastąpi organoleptycznego kontaktu z motocyklem, tak czytanie testów i porównań nie jest substytutem opinii użytkowników jeżdżących danym sprzętem na co dzień. Tu znajdziecie właśnie takie opinie. "Żywe" komentarze są częstokroć o wiele bardziej pomocne i zbliżone do rzeczywistości. Jeżeli jesteś użytkownikiem SV650 Twoja opinia powinna się tu znaleźć! Napisz do mnie lub dodaj swój wpis w Księdze gości.
| Od: | Jerzy Lippa |
| Email: | juron(małpa)geo.pl |
| Źródło: | pl.rec.motocykle |
| Data: | 20.05.2002 (+ poprawki z 11.04.2006) |
Witam
w piatek odebralem sv650 1999 kupiony w salonie z 2001 , jak go bralem mial 3100km! , na oponach jeszcze te frendzelki z boku:)) Wszystkie testy ktore czytalem i opinie prasowe byly bardzo celnie napisane wszystko potwierdzam , moje spostrzezenia:
Prowadzenie: cholernie zwrotny i bardzo fajnie sie przezuca z jednego polozenia w 2 ,na dlugich szybkich lukach jest OK - duze znaczenie ma dobor opon, bo seryjne Matzelery Mez4 nie są najlepsze. na rondach pieknie - tu w katanie bylo kiepsko. Na stacji wreszcie moge zawracac bez "przetaczania" sprzeta. Przy predkosciach autostradowych wiadomo Sv650 jest bez owiewki co nie oznacza ze nie mozna 200 naginac - mozna tylko chce urwac leb.
Hamulce: w sv cholernie dobre chyba naucze sie robic stoopie :), w katanie tez byly dobre ale nie az tak. To ze sa tak skuteczne jest chyba zasluga malej wagi SVki.
Pozycja i wygoda: dla mnie lepiej, siedzi sie wiadomo jak na nakedzie bardziej wyprostowanym i raczej juz nadgarstki nie beda bolaly przy dluzszych trasach. Co do kanapy i podrozowania we dwoje: to mimo, ze kanapa jest twarda to nie jest tak zle: moja zona mowi ze kanapa dla pasazera to kwestia przyzwyczajenia i na SV jest nawet lepiej niz w Katanie. Kupilem stelaze krauser do SV i mam profesjonalne kufry do niej, tak czy siak podroz daleka nie odbiega od GSXF i tak dupa boli. Wiadomo ze raczej do dalekiej turystyki wymyslono inne motocykle, ale np. bedac w Chorwacji (tam na miejscu) lepiej sie smiga na SV niz na dajmy na to Pan Euro, co innego na autostradzie.
Zestaw przelacznikow: jak w kazdym suzuki, brakuje troche wskaznika paliwa - jest kontrolka rezerwy - najpierw miga potem swieci ciagle( pierwszy bak w sv 5.3l/100km ). Zegary w SV raczej spartanskie , ale bialy obrotomierz moze sie podobac.
Silnik: jak napisali w SM "taki silnik to potega" pomimo tego ze ma kilka koni mniej niz GSXf, SV potrafi wiecej , jak to zapierdala to az milo, nie trzeba tyle wachlowac biegami , no i ten dol: praktycznie juz od 2000obrotow mozna jezdzic nie przekracajac 6000 , Katana "szla" dopiero od 5000 , nie sadzilem ze V jest naprawde taki , inna sprawa ze nie umiem na SV ( moze wytrenuje to) jechac delikatnie tak jak na GSXf tzn. bez szarpniec na wolnych obrotach i w miescie ( ale chyba nie o to chodzi w jezdzie na motocyklu). Przy pozadnym odkreceniu naprawde to jedzie i to jak!! tak ze dupa zaczyna mi sie opierac na tym dla pasazera. Biegi chodza jakby lzej niz w Gsxf ale jeszcze sie do konca do tego nie przestawilem. Zdarza mi sie tez zapomniec o 6 biegu w Katanie przy 120 bylo 6000obr/min , tu na 6-ce jest 5100 , dlatego czesto jade na 5 i dopiero po czasie sie kapuje ze jest jeszcze ta 6-ka.
Sprzet albo sie podoba albo nie niektorzy przed nim klekaja,a niektorzy: eee taki bez owiewek , rama na wierzchu??. (...) Kupilem ta Sv troche z musu, (...) ale teraz nie zaluje decyzji i napewno nie byl to zlykrok, wszystkiego trzeba sprobowac i dziekuje wszystkim grupowiczom ktorzy mowili ze sie nie zawiode- nie zawiodlem sie.
pozdrawiam
Juron
SV650
| Od: | Szymon Koseski |
| Email: | szymon81(małpa)wp.pl |
| Źródło: | pl.rec.motocykle |
| Data: | 14.04.2001 |
jeżdżę wersją "bez owiewki"(SV650) i jestem zdowolony, silnik ma bardzo dobry dół, moto bardzo przyjemnie wchodzi do pionu jeśli lubisz takie zabawy, dosyć dobry na miasto z racji elastyczności i niedużej szerokości (nie to co 4 w rzędzie,(hehe, ale mi sie oberwie)), bardzo dobrze kładzie się w zakręty za sprawą sztywnej ramy z alu i niedużej długości motocykla. Wady również, jak wszystko zresztą ma, a są nimi (wg mnie):
- brak wsaźnika poziomu paliwa(jest tylko lampka rezerwy)
- wysoko umieszczone i dosyć niewygodne siedzenie pasażera; przy tak wysokim umieszczeniu siedziska pasażera środek ciężkości całego zestawu(moto+kierowca+pasażer) idzie o wiele wyżej niż w podobnych moto, które maja siodło "w jednym kawałku"
Wg mnie SV przewyższa Banidita w kategoriach: zakręty, przyspieszenie, elastyczność, natomiast Bandit lepiej nadaje się do turystyki - większe siodło, więcej miejsca
| Od: | Stanisław Starek |
| Email: | bandit600(małpa)gazeta.pl |
| Źródło: | pl.rec.motocykle |
| Data: | 9.04.2004 |
jeżdżę dokładnie takim SV (przyp.red. SV650S' 03) i śmiem twierdzić, że ten silnik to potęga. co więcej... wbrew obiegowej opinii za sprawą wtrysku silnik jest nawet całkiem kulturalny i daje całkiem przyzwoicie poskromić spory moment obrotowy. coprawda jako kierowca nie należę do sprinterów, ale jadąc nawet we dwójkę i przyspieszając do blisko 200km/h mocy zupełnie nie braknie. więcej nie próbowałem
w "motocyklu" z grudnia 2003 jest porównanie SV m.in. z nowym fazerem 2004. w podsumowaniu napisano, że SV "w rankingu silników jest na szczycie". jest tam też wykres mocy i momentu obrotowego tych motocykli, z którego jasno wynika, że 100 konny nowy fazer ma więcej mocy jedynie powyżej 9 tyś obrotów. co więcej... fazer z tym silnikiem nie uzyskuje momentu obrotowego na poziomie SV w ogóle.przy okolo 6 tyś obrotów SV ma już 60Nm momentu, podczas gdy fazer 47-48. przy 7 tyś obrotów... SV - 65Nm, fazer dopiero 50Nm. maksymalny moment fazer uzyskuje przy 10tyś obrotów i wynosi on 63Nm więc wciąż mniej niż u SV.
Dodatkowo jak jest z komfortem jazdy, bo jak się przymierzałem to w porownaniu z Fazerem pozycja jest zdecydowanie bardziej leżąca.
na dalsze trasy pierwsza klasa... jak jedziesz z tankbagiem możesz śmiało położyć sobie głowę na torbie i odpoczywać na leżąco jadąc :). we dwójkę trochę gorzej. pasażer siedzi bardzo wysoko, na skromnym siedzisku i też w pozycji pochylonej co powoduje, że część masy pasażera ląduje kierowcy na plecach. ale i to da się znieść. po mieście komfort też całkiem przyzwoity, tyle, że zwrotność tego motocykla jest dosyć ograniczona. nie wiem jak to ma się do fazera.
aaa... i jeszcze jedno... miękkie zawieszenie. z jednej strony komfortowe nawet na naszych dziurach, a z drugiej przy mocnych odjazdach i hamowaniach może odrobinę za miękkie. czasem masz wrażenie, że motocykl z gazu sam staje do pionu
